Pachnie wiosną. Słońce zaczyna nas rozpieszczać swoimi promieniami. Wiatr przestaje mroźnie przenikać ciało. Idzie wiosna. A z nią zbliża się wiosenny rytuał sprzątania w szafach, pozbywania się rzeczy. Czas, w którym wyrzucamy stare robiąc miejsce nowemu. A gdyby tak tej wiosny wprowadzić nowy rytuał. Jaki?

Taki:

„Co jesteś gotowa oddać po to, żeby mieć takie życie, jakie mówisz, że chcesz mieć?”
– spytała mnie kiedyś mądra, stara kobieta.
Powiedziałam: „Masz rację. Potrzebuję zacząć się uczyć jak mówić NIE rzeczom, które nie chcę robić”.

Poprawiła mnie: „Nie. To dużo trudniejsze. Potrzebujesz się nauczyć jak mówić NIE rzeczom, które chcesz robić
ze świadomością, że masz tylko jedno życie i nie masz czasu i energii na wszystko”.
(E.Gilbert)

 Mówią, że jestem w gorącej wodzie kąpana, że mam dorosłe ADHD, że doba za krótka. O tobie też tak mówią? A może sama tak o sobie myślisz. Ja myślę.

Niełatwo mi z tą mądrością starej kobiety. Jak tu zrezygnować z tych świetnych pomysłów zapisanych w zeszycie? Jak powiedzieć „nie” idei, która musi zostać zrealizowane i przedsięwzięciom, które mają wspierać innych ludzi. Jak zobaczyć rzeczy, które  odciągają od tego, jak chcesz żyć, nie dlatego że są niezgodne z moimi wartościami (te wyczuwam na kilometr) ale dlatego, że zabierają przestrzeń, która niewypełniona służy mi? Co wybrać, gdy możliwości pełna paleta?

Niełatwe zadanie… Nowe wyzwanie…

Wszyscy potrzebujemy czasu i miejsca, w którym nic nie robimy. Naprawdę nic poza byciem. Wszyscy potrzebujemy przestrzeni dla samych siebie.Czasu bez działania. Miejsca bez ludzi, starych i nowych. I mówienia „nie” także tym rzeczom, które nas wołają i które na pierwszy, a może i na drugi rzut oka takie atrakcyjne, takie zgodne z naszymi marzeniami.

Na wszystko na pewno nie starczy ani czasu, ani energii. Wszystkiego jest tak dużo, że za mało jednego życia by dotknąć i się we wszystkim zanurzyć. Sztuka wyboru, jak ktoś tam kiedyś powiedział, to niełatwa sztuka, a jednak nazwana sztuka wprowadzić może w stan spełnienia.

Spełniona mimo mówienia „nie” rzeczom, które wołają i które mogłyby służyć. Ciekawa perspektywa.